Śląsk. Malowniczy staw Piegża w Lasach Lublinieckich

Lasy Lublinieckie to wielki i zróżnicowany kompleks leśny znajdujący się na Śląsku blisko granicy z województwem opolskim. To nie przypadek, że właśnie tu odbywa się corocznie jedna z imprez Pucharu Polski w Dogtrekkingu – kilometry leśnych duktów, ukryte wśród drzew stawy i liczne strumyki czynią te okolice wyjątkowo malowniczymi.

Strumyk w Lublinieckim Lesie

Do tego w Lasach Lublinieckich jest mnóstwo ukrytych keszy, czyli skrzyneczek będących częścią gry terenowej, której zasady możecie znaleźć na geocaching.pl czy darmowym opencaching.pl. Z tego ostatniego chętnie korzystamy, bo ma do zaoferowania znacznie więcej keszy ukrytych w ciekawych miejscach.

W okolicy tego miejsca ukryty jest kesz – poszukajcie sami!

W kwietniowy weekend wybraliśmy się na poszukiwanie stawu Piegża, nazywanego Kaczym Jeziorem. To ukryte w lesie jeziorko będące domem dla wielu wodnych ptaków – nam udało się zaobserwować łyski i łabędzie nieme, choć podobno można spotkać tu także orły bieliki, żurawie i perkozy. W okolicy jeziorka są ukryte trzy geocachingowe skrzynki, z czego jedna chyba się zagubiła, a kolejnej nie mogliśmy odszukać przez obecność ludzi (nazywanych „mugolami” – gdy szukamy skrzynek trzeba uważać, by nikt nie zwrócił na nas uwagi, bo ktoś niewtajemniczony mógłby na przykład wyrzucić skrzynkę). Za to kesz „LL – Cypel” zaprowadził nas do bardzo uroczego miejsca ukrytego wśród trzcin – polecam go poszukać!

Staw Piegża

Naszą wędrówkę rozpoczęliśmy od parkingu leśnego w punkcie 50°36’38.1″N 18°41’27.6″E. A potem… dużo błądziliśmy 😉 Kierowaliśmy się GPS-em w komórce i w końcu natrafiliśmy na Piegżę. Nie podam Wam więc łatwej trasy do stawu, ale polecam trzymać się wyraźnych ścieżek i nie schodzić w te ledwo wydeptane i zarośnięte. Lasy Lublinieckie są podmokłe i możecie skończyć na rozlewisku lub terenie poprzecinanym dziesiątkami wypełnionych wodą rowów – jak my!

Ciri na tle jednego z wielu wypełnionych wodą rowów

Jak możecie się domyślać, w lesie żyje mnóstwo dzikich zwierząt. Zauważyliśmy liczne sarny, a nad głowami rozbrzmiewały nam całe ptasie serenady. Przy samym stawie spotkaliśmy trochę innych piechurów, ale poza tym było bardzo pusto, co jest wyjątkowe w ładne, sobotnie popołudnie. Psiaki były zachwycone zapachami, a Ginka dodatkowo wszechobecną wodą. Po długiej wędrówce padły zmęczone. A my już planujemy odwiedzić kolejne miejscówki w Lasach Lublinieckich i poszukać pozostałych keszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *